Śmierć człowieka łapiącego kule
Sobotnia noc, 23 marca 1918 r. Jesteśmy w Wood Green Empire, w północnej części Londynu. Stłoczona publicz-ność ze zniecierpliwieniem oczekuje na punkt kulminacyjny magicznego występu Chung Ling Soo, który potrafi złapać między zęby dwie wystrzelone kule i na dowód wypluć je na porcelanowy talerz. Rozlegają się szepty, gdy kobieta o orientalnej urodzie, żona Soo, wraz z asystentką ładują strzelby ołowianymi kulami, które wcześniej oznakowało dwóch widzów. Panie mierzą i wreszcie strzelają. Jednak kule, zamiast zostać pochwycone w locie i wyplute na talerz, przeszywają pierś Chung Ling Soo na wylot i trafiają dekorację. Iluzjonista chwyta się za pierś, zatacza do tyłu i pada na plecy. Przewożą go do pobliskiego szpitala, gdzie umiera następnego dnia, w wieku 58 łat. Trik z oznaczaniem kul był jeszcze bardziej pomysłowy. Asystentka niosła kule na widownię w kielichu, prosząc dwie osoby, aby je oznaczyły. Kielich miał podwójne dno, w którym tkwiła druga para kul, oznakowanych przez Chung Ling Soo. To właśnie drugą parą kul dwaj inni widzowie ładowali strzelbę, a pierwsza para pozostawała w kielichu. Iluzjonista trzymał zaś w ustach trzecią parę oznaczonych kul, które po wypaleniu strzelb wypluwał na talerz i pokazywał wybranym widzom. Oni zaś potwierdzali, że kule były oznakowane, choć nie wiedzieli przez kogo. Dziewczyna wkładała ku do kielicha i wracała na widownię. Wykorzystując po raz kolejny podwójne dno, pokazywała pierwszej parz ochotników oznakowane przez nic kule, które naprawdę nigdy nie opuściły kielicha.